Więcej...
Tutaj jesteś:   Strona główna  /  Henryk i Stanisława Witaczkowie  /  Czas wojny w CDSJ
  • Karta pracy podpisana przez Henryka Witaczka (ze zbiorów Miasta Milanówka)
  • Praca w tkalni w czasie okupacji (ze zbiorów Archiwum Państwowego w Warszawie)
  • Jedna z wystaw propagandowych CDSJ w czasie okupacji  (ze zbiorów Archiwum Państwowego w Warszawie)
  • Podziękowanie dla Witaczków za pomoc w organizacji tajnych kompletów (ze zbiorów Miasta Milanówka)
  • Pracownicy tkalni uruchamiają nowe krosno, pierwszy z prawej Stanisław Bąk - czasy okupacji (ze zbiorów Danuty Olender)
  • Wydawanie posiłków pracownikom fabryki (ze zbiorów Ewy Noińskiej)

Czas wojny w CDSJ

Na podstawie relacji Joanny Prosińskiej-Giersz:

6 września 1939 r. urywa się dokumentacja CDSJ. Z racji prowadzonej uprzednio produkcji dla wojska (jedwab na spadochrowy), Niemcy uznali fabykę za zakład specjalny i przysłali komisarza, Treuhandera, Ohlerta. Mówił dobrze po polsku, był żonaty z Polką, a ich córka – Irena – spędzała, jako nastolatka, wakacje w Żółwinie, gdzie zakochała się w chłopaku z AK i podobno poszła z nim do Powstania Warszawskiego.

Fabryka pod zarządem niemieckim przestawiła produkcję na wyroby z włókna wiskozowego i tylko na kilku krosnach robiono jedwabie żakardowe i szaliki niby z przędzy odpadowej. Sprzedawano je częściowo na czarnym rynku, aby zyskać dodatkowe fundusze na potrzeby firmy, a szczególnie na różne świadczenia dla pracowników.

Relacja Stefana Jaczewskiego – milanowskiego nauczyciela także w okresie okupacji.
„(…) Większość staszej młodzieży, uczęszczającej na komplety, starała się zabezpieczyć przed „Arbeitsamtem” w Grodzisku pozyskując jakąś legitymację czy inny dokument uznanego przedsiębiorstwa. Jednak kto chciał się uczyć, nie łatwo mógł znaleźć instytucję, która by ryzykowała wydanie fikcyjnego zaświadczenia. (…) I tu należy upamiętnić olbrzymie wprost zasługi w tej sprawie Stanisławy i Henryka Witaczków. Bez przesady powiedzieć można, iż uratowali od wywiezienia do Niemiec i umożliwili naukę w kompletach już nie dziesiątkom, ale chyba setkom młodzieży. Jednych przyjmowano do pracy, innym wydawano fikcyjne zaświadczenia: maturzystom kompletowym, pracującym w fabryce, dawano czasem na miesiąc przed maturą urlop, aby się mogli lepiej przygotować. A ileż to razy złapani podczas łapanki dziewczyna czy chłopak, wracali do zrozpaczonych rodziców, dzięki osobistej interwencji państwa Witaczków. Ile taka interwencja państwa Witaczków kosztowała – można się tylko domyślać, ale o tym nigdy nie mówili. Nic też dziwnego, że jednym z pierwszych czynów Rady Pedagogicznej i całej młodzieży szkolnej po odzyskaniu wolności w lutym 1945 r. i po uruchomieniu na nowo Gimnazjum i Liceum było uchwalenie adresu dziękczynnego dla właścicieli fabryki jedwabniczej za ich wysoce patriotyczny i społeczny stosunek do młodzieży polskiej. Adres ten wręczony został przez delegację nauczycielską i uczniowską; wśród tych ostatnich znjadowali się tacy, którzy bezpośrednio przez państwa Witaczków byli kryci lub uratowani”.

  2016  /  Henryk i Stanisława Witaczkowie  /  Ostatnie uaktualnienie: Styczeń 29, 2016 przez Bartek Krupa  / 

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej...

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close